Blog nie aktywny. Dodaj notkę aby usunąć tą informację oraz reklamy w treści bloga
99.
99.
- Naruto! – Krzyknęłam zaskoczona i przebiegłam całą długość ulicy żeby rzucić się wprost w otwarte ramiona blondyna. Przytuliłam się do niego. – Co ty tu robisz? – Spytałam zaskoczona podnosząc lekko głowę zęby na niego spojrzeć.
- Jak to co? - Spytał rozbawiony. - Przyszedłem odwiedzić przyjaciółkę i spytać co u niej słychać!
- Świetnie. – Powiedziałam i ucałowałam go w policzek. Przytuliłam się raz jeszcze do niego a potem odsunęłam o krok do tyłu. Poprawiłam czapkę która zsunęła mi się lekko na czoło i uśmiechnęłam się. – A co u ciebie słychać? – Spytałam zaciekawiona.
- W porządku. - Wyznał z uśmiechem. - Tyle się dzieje w wiosce, a ciebie tam nie ma! - Jęknął.
- Tak? Na przykład co? – Zapytałam i pociągnęłam go lekko za rękę w stronę domu Gaary. – Chodź na herbatę o zaraz tu zamarznę!
Zastanowił się chwile.
- Neji znowu z TenTen! - Powiedział uradowany. - Właśnie! Już wiem po co przyszedłem! - Dodał i zakłopotany podrapał się po głowie. - Chce, żebyś została świadkiem na moim ślubie z Hinatą.
- Bardzo chętnie. Kto będzie moją para co? – Spytałam myśląc o drugim świadku. Szybko przeszłam przez boczną uliczkę i stanęłam przed drzwiami domu Gaary. Wszyscy się żenili, Sasuke i Ginko, Naruto i Hinata… - Cieszę się z wiadomości o te-Ten. Martwiłam się o nią.
- Hinata chciała Nejiego, ale ślub jest za tydzień, więc chyba Sasuke. - Odpowiedział z uśmiechem. - Ciszę się.
- Ja też. I gratuluję ci. – Powiedziałam otwierając drzwi. Wpuściłam chłopaka do środka. I sama szybko weszłam zamykając za sobą drzwi. Z ulgą zdjęłam z siebie kurtkę i czapkę. Szybko zsunęłam z stóp buty i poszłam do kuchni wstawić wodę na herbatę. Naruto po chwili do mnie dołączył. – Siadaj. – Poprosiłam. Usiadł i wpatrzył się we mnie uważnie.
- A co z tobą i Gaarą? - Spytał zaciekawiony. Zarumieniłam się lekko i uszykowałam dwa kubki.
- Dobrze. Mieszkam u niego. – Powiedziałam zakłopotana. Złapałam za cukierniczkę i posłodziłam już herbatę Naruto trzema łyżeczkami cukru. – Chcesz może jabłecznika? – Spytałam odwracając się przodem do blondyna.
- Nie, dziękuję. - Odparł z uśmiechem. - Ale więcej konkretów!
- Nie wiem, co ci jeszcze powiedzieć. – Powiedziałam zgodnie z prawdą i wpatrzyłam się uparcie w czajnik. – A co jeszcze chciałbyś wiedzieć? – Spytałam odwracając się w jego stronę. Oparłam się lekko o blat.
- Kiedy ślub, dzieci. No wiesz... Te sprawy! - Odpowiedział i w zakłopotaniu podrapał się po karku z szerokim uśmiechem.
- Nie wiem. – Odparłam cicho spuszczając wzrok. – Tak naprawdę to nawet o czymś takim nie rozmawialiśmy. Ja wiem, ze gdyby poprosił mnie o rękę to bym się zgodziła ale czuję, ze nie jestem dla niego tą jedną jedyną. – Wytłumaczyłam z delikatnym uśmiechem.
- Dobra... Teraz ja nie wiem co ci mam powiedzieć. - Wyznał rozbawiony i znowu podrapał się po głowie.
- Widzisz? Nie wszyscy od razu trafiając na tą wielką miłość. – Powiedziałam podchodząc do niego. Objęłam go lekko ramionami za szyję i przytuliłam się do niego. – Po raz pierwszy widzę żebyś nie miał co powiedzieć!
- Kiedyś musi być ten pierwszy raz. - Zauważył lekko mnie przytulając. Zaśmiał się. - Zobaczysz, jeszcze się ułoży!
- Przecież nie będę go łapała na dziecko. – Mruknęłam i pocałowałam Naruto po przyjacielsku w policzek. Mruknęłam cicho. – Ale kochanie, ja nie sądzę żeby Hinacie spodobała się broda którą chyba hodujesz!
- Oj, ja wcale ci nie każę go łapać! - Odpowiedział rozbawiony. - Nie hoduję, z misji wróciłem.
- Mam nadzieję, że nic sobie po drodze nie zrobiłeś. – Powiedziałam przejeżdżając dłonią po jego drapiącym policzku. Odsunęłam się od niego i zalałam wrzątkiem herbaty. – Właśnie… Kiedy jest wasz ślub?
- Za tydzień, już ci mówiłem. - Mruknął, siadając przy stole. Uśmiechnął się do mnie.
- Dokładnie? Cóż… Jak widzę zmusisz mnie do wrócenia do Konohy. – Powiedziałam i zamieszałam kilka razy w jego szklance. Postawiłam ja przed nim z lekkim uśmiechem. – No przynajmniej na kilka dni!
- Tak, dokładnie za 7 dni, licząc do dzisiaj. - Odpowiedział z uśmiechem. - Ale się cieszę!
- No ja myślę, że się cieszysz. Hinata ma szczęście, ze ma ciebie. – Powiedziałam siadając naprzeciwko niego. Uśmiechnęłam się promiennie. Co jak co, ale Naruto będzie świetnym ojcem.
- No wiesz... - Mruknął zadowolonym tonem, zaczesując do tyłu włosy. Zaśmiał się. - Jestem taki wspaniały i w ogóle...
- I skromny! – Zauważyłam rozbawiona i zaśmiałam się cicho. – A ja myślałam, że mi pierwszej uda się wyjść za mąż! A wy co? Ty za tydzień a Sasuke już zaręczony! A ja? Nawet nie widzę cienia nadziei na taką przyszłość!
- A ja widzę dla ciebie taką przyszłość! Ty i Gaara z gromadką dzieci... - Powiedział z uśmiechem. - Skromny? A jakże...
- Nie przesadzaj. – Upomniałam go. Ale to było miłe, i mogłoby być nawet przyjemne. Gdyby nie to, ze tak naprawdę nie wierzyłam w tą przyszłość.