Zobacz wszytkie serwisy JOE.pl
blogiblog4u.pl blogiblogasek.pl katalog stronwjo.pl avataryavatary.ork.pl czcionkiczcionki.joe.pl aliasydai.pl, ork.pl, j6.pl tapety tapety.joe.pl obrazkiobrazki na NK
Online: ---
zdrowie i choroby nieruchomości na mapie
Blog nie aktywny. Dodaj notkę aby usunąć tą informację oraz reklamy w treści bloga
32.

32.

CZTERY DNI PÓŹNIEJ:
- Kiba? - Spytałam lekko zdziwiona. Chłopak tylko podszedł do mnie z drapieżnym uśmiechem na ustach. Cofnęłam się odruchowo w tył, ale on się nie zatrzymywał. W końcu dotknęłam plecami ściany, co wywołało u mnie lekką panikę. - Odsuń się. - Poprosiłam lekko drżącym głosem.
- Jak sobie życzysz... - Powiedział zatrzymując się. Obrzucił mnie spojrzeniem. - Wszystko dla ciebie.
- Co się stało? - Spytałam już bardziej rozluźniona.
- Nic. - Powiedział szybko lekko nienaturalnym głosem.
- Powiedz. - Poprosiłam, podchodząc bliżej niego. Położyłam dłoń na jego ramieniu i uśmiechnęłam się lekko. - Przecież wiesz, że mi możesz powiedzieć.
- Nie mogę przestać o tobie myśleć. - Wyznał, obejmując mnie lekko w pasie. - Cały czas widzę cię przed oczami... - Zbliżyłam swoja twarz do jego, i nie wiem czemu, ale pocałowałam go delikatnie.
- Kiba, przykro mi, ale to chyba nie wyjdzie. - Szepnęłam, cofając się. - Ale dziękuję, to bardzo miłe.
- Nie musimy być razem. - Powiedział cicho i tym razem to on mnie pocałował. - Ale...
- Ale co? - Spytałam. Poczułam jak chłopak jeszcze bardziej się zbliża do mnie. Poczułam jego ciepły oddech na swojej szyi i już wiedziałam o co chodzi.

Usłyszałam jakieś słowa z grupki chłopaków, a mianowicie Kiby, Shikamaru, Nejiego, Sasuke, Lee i Naruto. Potem były jakieś jęki zdziwienia, po czym wszystkie spojrzenie zwróciły się na moją skromną osobę. Zarumieniłam się lekko, chociaż chciałam udawać, że tego nie zauważyłam.
- Nie gadaj... Tak po prostu się dała? - Usłyszałam konspiracyjny szept. Dopiero teraz zdałam sobie sprawę o czym rozmawiają. Czułam w oczach łzy. Byłam kolejną, którą zaliczył? Tak po prostu? Zgarnęłam z ławeczki torebkę i poszłam w stronę domu. Po chwili jednak poczułam jak ktoś łapie mnie za nadgarstek. Odwróciłam głowę i spojrzałam zaszklonymi oczami na Sasuke.
- Puść mnie. - Poprosiłam niemal błagalnym tonem.
- Zostaw te dziwkę Sasuke. - Krzyknął z tyłu Inuzuka. Skrzywiłam się, chociaż starałam się nie okazywać jak zabolały mnie te słowa.
- Nie waż się tak jej nazywać. - Syknął Sasuke, stając miedzy mną, a resztą. Zachowywał się tak, jakby był w każdej chwili gotów odeprzeć atak. - Nie waż się nawet Inuzuka...
- Bronisz jej? - Spytał z lekkim niedowierzaniem, wychodząc przed resztę. Szybko otarłam policzki, czekając na dalszy bieg zdarzeń. - Tobie tez dała?
- Nie jestem takim sukinsynem jak ty... Ja niczego nigdy od kobiet nie żądam. Może dlatego tak na mnie lecą... - Powiedział uszczypliwym głosem, cofnął się o krok i zrównał ze mną. - Naruto, nie spodziewałem się tego po tobie. Jeszcze chwila, a staniesz się taki jak twój idol...
- Tania szmata. - Warknął jeszcze Kiba, rozwścieczonym tonem. Zacisnęłam mocno powieki, odwracając się bokiem.
- Chodź stąd. - Powiedział cicho Sasuke, obejmując mnie opiekuńczo ramieniem. Poprowadził mnie przez kilka uliczek. - Jak się czujesz? - Spytał zaniepokojony.
- Jak tania szmata. - Szepnęłam, rękawami ocierając policzki. - Dziękuję.
- Jest idiotą. To dlatego. - Powiedział rozeźlonym głosem i przytulił mnie lekko do siebie. - Nie przejmuj się już nim. Nie jest nic wart. - Również objęłam go ramionami, twarz wtulając w jego ramię.
- Ale to był mój pierwszy raz Sasuke, ja będę to pamiętać. - Szepnęłam, zaciskając dłonie na jego koszulce.
- Wystarczy, że zabijesz to czymś mocniejszym, piękniejszym... - Powiedział równie cicho co ja i delikatnie dłonią przejechał po moich plecach. - Coś wymyślimy...
- Tak. Z pewnością. - Odpowiedziałam i zarumieniłam się lekko. - Ja przepraszam cię Sasuke, nie wiem co mnie napadło, że to zrobiłam. Nie chciałam... Naprawdę. - Znowu mocno zacisnęłam powieki. Bałam, że powie, że gdybym nie chciała, to bym nie zrobiła. Ale on to zrobił... profesjonalnie. Podszedł mnie. - I przepraszam, że się wtedy na ciebie zdenerwowałam. Nie powinnam, dlatego, że odmówiłeś. Źle cię zrozumiałam i od razu przestałam się odzywać... Przepraszam.
- Bo właśnie takiej sytuacji chciałem uniknąć. - Powiedział cicho, nie do końca byłem pewna czy chciał, żebym to usłyszała, czy nie chciał. Uśmiechnął się pocieszająco. - Możemy zapomnieć o tej całej sprawie.
- Możemy. - Przytaknęłam z delikatnym uśmiechem. - Jesteś kochany Sasuke.

noemi-ginko 6/06/2009 20:55:00 [Powrót] Komentuj








Menu
Strona Główna
Dodaj do Ulubionych


Księga Gości
Ksiega Gości
Dodaj do Księgi
0

Mój Profil



Ulubione




Archiwum 2009
Lipiec
Czerwiec


Linki


Licznik Odwiedzin
56092



Szablon wykonała Ginko i jest on jedynie jej własnością!